Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2020

Lep na muchy

Obraz
Musiał mieć obrączkę na palcu. Kilka wyroków na koncie albo sądowy zakaz zbliżania się do najbliższych. Albo przynajmniej nie potrafić utrzymać roboty dłużej niż dwa miesiące. Wpadać w doły częściej niż ja. Bo inaczej istniało poważne zagrożenie, że będzie nudno. Zwyczajnie. Bez dramatów. Że stworzę trwały, zdrowy, oparty na szacunku i mocnych fundamentach związek. A przecież nie tego mnie od szczyla uczono. Tata lubił mamy moich koleżanek. Nie miał wobec nich żadnych zobowiązań, one wobec niego również, nosiły bowiem na serdecznych dowody miłości do innych mężczyzn. Było bezpiecznie. Ojciec, kiedy chciał, wracał na łono rodziny, a matka zawsze go przyjmowała. Nienawidziła, gardziła nim i na każdym kroku dawała mu to odczuć, ale bez niego żyć nie umiała.  Powodów do pogardy tata dawał oczywiście więcej, bo średnio radził sobie z zarabianiem pieniędzy. Nie radził sobie właściwie w ogóle, mało tego, często pakował nasze stado w poważne problemy finansowe. Mama z kolei miała rod...

Niemożliwe istnieje

Obraz
Nie rozumiem. W głowie nie mieszczę, jak można spać kilkanaście godzin i budzić się zmęczonym. Unikać ludzi albo mieć ochotę dać w zęby każdemu, kto otworzy gębę nieproszony. Opadać z sił przy wiązaniu sznurówek przed wyjściem do pracy, z trudem opanowywać płacz, że trzeba znowu do niej. Jak można nie wziąć się w garść, nie iść pobiegać, nie myśleć pozytywnie. Nie pojmuję. Dzieje się tak ze mną zawsze, kiedy u mnie jest stabilnie. Kiedy nie ma dołków, nie ma górek, jest równo. Kiedy z dnia na dzień oddalam się od jednego  oddalam się od jednego ze swoich epizodów depresyjnych , zapominam, jak czarno tam było. Podobnie z ciężkim kacem. Rzygając na myśl o kielichu, zasięgamy się, że nigdy więcej, ale po tygodniu żołądek niczego już nie pamięta. Wtedy, gdy u mnie jest stabilnie, moja pamięć zaciera te wszystkie dni, kiedy świat na zewnątrz nie miał kształtu ani koloru, był płaski jak ja, kiedy ciężkim, odrętwiałym ciałem przywierałam do nieścielonego miesiącami łóżka. Wtedy zapominam,...