Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2020

Wstrętny bachor

Obraz
Dymiłam bez przerwy, z byle powodu. Miałam w sobie tyle frustracji, gniewu, niezgody na świat wokół, że szyba w drzwiach, którymi trzaskałam wściekle podczas awantur z rodzicami, wielokrotnie odczuła to na własnej fakturze. Słyszałam wtedy o swoim zachowaniu wiele przykrych słów, zarówno od bliższych, jak i od dalszych krewnych. Ale nic nie przylgnęło do mnie tak mocno, jak wlepiana nieustannie przez mamę łatka wariatki. Dwadzieścia pięć lat później, na swojej pierwszej grupie wsparcia dla osób z zaburzeniami odżywiania, dowiedziałam się o błędzie popełnianym dość często przy diagnozowaniu ADHD. Zachowania trudne, agresywne bywają bowiem najzwyczajniej w świecie objawem depresji. Nawet u sześciolatków. Dwadzieścia pięć lat później byłam już przyzwyczajona do nawrotów, do leków antydepresyjnych pozwalających jako tako funkcjonować. Do nocnych odrętwień, kiedy budzisz się na siku, ale nie czujesz własnego ciała i nie możesz wstać z łóżka. Leżysz wtedy na wznak, myśląc sobie, że już po To...

Wielka krew

Obraz
Zaczęło się w 2006 od zespołu policystycznych jajników. Z nim przyszły insulinooporność, hipersinsulinemia, niedoczynność tarczycy, bezowulacyjne cykle, hirsutyzm. I uderzyły w mój najczulszy punkt. W ciało. Przez pierwsze trzy miesiące przytyłam kilkanaście kilo, włosy osłabły tam, gdzie nigdy kondycją nie grzeszyły, zgęstniały w miejscach niepożądanych. Trądzik młodzieńczy bez walki ustąpił pola dojrzałemu. Byłam zrozpaczona, bo garść chemii, bo do końca życia, bo kilka lat wcześniej uśpiłam zaburzenia odżywiania. Po wielomiesięcznym załamaniu pomału zaczynałam godzić się z tym, że nigdy już nie wcisnę tyłka w spodnie sprzed PCOS, że zamiast menu w pizzerii tabelka wartości indeksu glikemicznego w kuchni, że przecież „każdy coś ma”. Wtedy nie przypuszczałam nawet, czym dręczona nałogami i depresją od lat szczenięcych głowa zamierza mi się jeszcze odpłacić. Alergie zaczęły się niewinnie, na sierść kotka, na kurz. Pierwszy atak astmy zaliczyłam w 2016, wtedy też przyszły reakcje ni...

Ile waży objaw

Obraz
„Gdybyś spróbowała mnie powstrzymać, kiedy przeprowadzam atak na lodówkę, musiałabym Cię zabić” – zapewniłam moją terapeutkę, wizualizując sobie sytuację, w której staje mi na drodze. „Wiem…” – odpowiedziała, ale ja zdążyłam już się wkurwić.  W panice powtarzałam tylko: „Nie oddam Ci tego! Nie oddam!”, jak gdyby zwykła rozmowa o funkcji jednego z objawów choroby oraz ogromnej tego objawu dla mnie wagi była niemal zamachem na życie. „Wiem…” – powtórzyła spokojnie Jola i zanim zdążyłam ponownie zafiksować się na obronie ataku bulimicznego, rzeczy, bez której nie wyobrażałam sobie wyjść z gabinetu, dodała: „I nie zabiorę Ci tego. Bo nie mam czego dać w zamian”. Obie wiedziałyśmy, że to nie jest przyzwolenie na rzyganie. Ani z jej strony, ani z mojej. Ale zdawałyśmy sobie sprawę z mojej nieumiejętności radzenia sobie w inny sposób, kiedy się przegrzewam. Kiedy ze złości pęka mi żyłka i nie potrafię inaczej rozładować gniewu. Gdy praca daje w kość za mocno, gdy na dwie, czasem trzy zmia...