Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2021

Feedback

Obraz
Czasem zdarza mi się dzień, który jest dla mnie bardzo ważny. Taki jeden z najważniejszych dni w życiu. Co wcale nie znaczy, że najłatwiejszych. Kiedy pisałam „Uśpionych”, rzeczą kluczową było dla mnie, aby nie stali się oskarżeniem. Oskarżeniem kogokolwiek. Za wszelką cenę chciałam pokazać, że tu nikt nie jest winny, to system rodzinny. Nie miałam bladego pojęcia, czy mi się udało. Pewnego dnia 2021 roku Kinga Młynarska przyniosła odpowiedź. Czytałam jej recenzję i miałam dreszcze. Bo to była cholernie ciężka praca, ale okazało się, że dałam radę – nikt z moich bohaterów nie jest potworem, każdy pozostał człowiekiem. A ponieważ to nadal ja, dziewczynka z objawami, będzie jeszcze trochę o tych nieszczęsnych bordemocjach. No więc tamtego dnia szczęście było największe. Euforyjka była wręcz. I trochę wykipiało. Niektóre borderki tak właśnie mają. Nie tylko trudne emocje słabiej się w nas mieszczą, ale też te pozytywne. Więc kiedy już wykipiałam, przyszedł smutek i lęk. Zwykle, g...

Strzały w dziesiątkę

Obraz
Kiedy zaczęłam wcześnie dojrzewać, dostawać bioder i cycków szybciej niż rówieśniczki, jedna z ciotek publicznie ochrzciła mnie  „kawałem baby”. Kilka lat później mój chłopak, podczas piątkowego zlotu grupy rówieśniczej na niewielkim kwadracie, objął mnie w pasie i krzywiąc się z niesmakiem, zawył: „Łeee, jakie sadło!”. A o trzy lata starszy brat zabierał moje ciało na balety tylko wtedy, gdy mieściło się w rozmiarze 34 i lecieli na nie jego koledzy. Jeśli się nie mieściło, zapominał o własnej siostry istnieniu. Podobnych sytuacji było więcej, ale te trzy dobrze obrazują psychologiczne podłoże zaburzeń odżywiania. Jeśli najbliższe otoczenie, rodzice bądź rówieśnicy uderzą w obraz naszego „ja” w latach szczenięcych i trafią na podatny, hipersensytywny grunt, wówczas istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że własne „ja”   znienawidzimy . Jestem borderline. I już nie wstydzę się mówić o tym głośno.

Język, głupcze!

Obraz
To są słowa. Słowa, które padły w przestrzeni publicznej. Które, niezależnie wobec kogo zostały użyte, rykoszetem trafiły w osoby z zaburzeniami, problemami psychicznymi, deficytami rozwojowymi, leczące się psychiatrycznie. Trafiły w ich bliskich. Trafiły mocno, w mniejszym lub większym stopniu konserwując i tak dobrze się mający w naszym społeczeństwie stygmat. Używajmy języka z głową. Bez niej – nie używajmy . Chcesz pomóc? Podrzucaj mi podobne wyłowione z sieci rykoszety. Razem zrobimy większy hałas.      Jestem borderline. I już nie wstydzę się mówić o tym głośno.

ED w covidzie

Obraz
Zaburzenia odżywiania nie biorą wolnego tylko dlatego, że zaczynamy chorować na coś innego. Wręcz przeciwnie, potrafią wykorzystywać każdą okoliczność, aby wzmóc swoją aktywność. Pogarszając siłą rzeczy nasz stan. Przykład ze mnie? Już się robi.  Covid, który dosiadł mnie w 2020, postanowił wmiksować się w przewód pokarmowy . Grubym prętem, wywołującym potworny ból na całej przewodu długości, biegunkę i wymioty. Ścięło mnie z nóg jak rzadko. I kiedy leżałam sobie przez pół dnia taka ścięta i odwodniona na podłodze w łazience, zdrowa część mojej osobowości powtarzała: „Dziecinko, musisz doczołgać się do kubka z wodą, zjeść coś, wciągnąć leki , bo za chwilę nie będzie czego zbierać”.  Jednak zaburzona część mnie miała zdanie odmienne. Ona twierdziła, że ekstra, że kilka podobnych dni i spadnie parę kilo bez większego wysiłku, że „tak trzymaj, dziecinko!”. Ja posłuchałam tej pierwszej. Ale wielu z nas nie potrafi jej jeszcze słuchać. Wielu z nas zdrowej części jeszcze ...

Border w covidzie

Obraz
  Zabawny post? Niekoniecznie, a diabeł tkwi w tytule cyklu. Bowiem border tkwi w covidzie zupełnie inaczej niż tkwi w nim nieborder. A jak powszechnie wiadomo, każdy z nas jest inny, więc i dwóch takich samych borderów nie ma. Weźmy więc tego, którego mam pod ręką, czyli mnie. Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, żyła sobie ciotka pijaczka. Znerwicowana, w traumach, kawał cholery. Zarówno ona, jak i jej despotyczny małżonek, mieli duży wpływ na moje życie, instalując we mnie między innymi przymus robienia. Kompulsywność. Nerwowość. Poczucie, że jedynie wtedy człowiek jest coś wart, kiedy zapierdala. A ile by nie zrobił, zawsze jest niewystarczająco, zawsze zostaje z niczym. I tak mi zostało. Jasne, pracuję nad tym w terapii od lat, ale czasem automatyzm bierze górę. Moje dwa tygodnie w covidzie zaraz po wybuchu pandemii stanowił dla niego raj na ziemi. Kiedy było tak źle, że mogłam tylko leżeć i kwiczeć, on kazał mi kończyć pisanie książki, czytać, produkować posty na fa...

Nieodwracalne

Obraz
Tak wygląda każdy mój poranek. Poranek osoby, która jako kilkuletni dzieciak doświadczyła pierwszego kryzysu psychicznego. Kryzysu nieobjętego w żaden sposób uwagą przez dorosłych. Co zaskutkowało depresją, silnym lękiem, agresją, autoagresją, zaburzeniami odżywiania, chwiejnością emocjonalną, niskim poczuciem własnej wartości.  Przemoc oraz nadużycia seksualne we wczesnym nastolęctwie, doświadczane ze strony rodziny i najbliższego otoczenia, utrwaliły wyżej wymienione trudności w codziennym funkcjonowaniu, sprzyjając rozwinięciu się osobowości chwiejnej emocjonalnie typu borderline. Nieleczona depresja,  długotrwały stres, nadwyrężanie ciała poprzez wielomiesięczne głodówki, przejadanie się, prowokowanie wymiotów, stosowanie środków przeczyszczających, zagrażający zdrowiu wysiłek fizyczny, nadużywanie alkoholu i innych substancji psychoaktywnych czy ryzykowne zachowania seksualne sprawiły , że dwudziestej trzeciej wiosny układ hormonalny zaczął strajkować . Pociągając za sob...