Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2026

Zrobię sobie dobrze

Obraz
  Doigrałam się. Pracowałam na to dwadzieścia siedem lat. Od pewnego momentu z absolutną świadomością, jakie spustoszenie sieję we własnym przewodzie pokarmowym, oraz pewnością, że jeśli kiedyś na coś się zwinę, będzie to konsekwencją moich zmasowanych ataków na każdy z jego odcinków. Dlatego gdy kilka tygodni po gastroskopii przyleciały do mnie wyniki badań histopatologicznych, twierdzące, że w moim żołądeczku zapanował stan przedrakowy, w ogóle nie byłam zaskoczona. Nie zdziwiłoby mnie też zapalenie mięśnia sercowego, nagłe zatrzymanie krążenia czy pęknięcie przełyku. Nic, co mogły przynieść mi ze sobą objawy zaburzeń odżywiania.  Właściwie od czternastej wiosny, od roku, w którym zaprosiłam je do swojego życia, a wraz z nimi depresję i apatię , wielokrotnie modliłam się o to, żeby przyszedł koniec. Żebym nie musiała już czuć bólu. Czuć obrzydzenia do samej siebie. Żebym nie musiała już czuć. Jak mi z tym teraz? Dzisiaj nie chciałabym końca. Od roku żyje mi się bezobjawo...