Lewizna
„Ty głupia pizdo! Oby Cię stado ciapatych w dupę jebało!” – takim tekstem poczęstował mnie kiedyś ktoś. Nienawidzący kobiet konfederata? Nie. Prawicowy faszysta? Znowu pudło. To był lewak. Tak, nie przecierajcie oczu ze zdziwienia, to był lewak z krwi i kości. Ale po kolei. Miałam ja sobie kilka lat temu konto na znanym portalu randkowym. W okienku „wymarzony partner” stało u mnie, że „musi być lewacką szmatą, żeby nam było ze sobą do twarzy”. I przychodzi wiadomość. Od mężczyzny, który już na wstępie podkreśla swoją lewackość. Bardzo się cieszy, bo wreszcie trafił na swoją. Potem następuje dość typowa wyliczanka: pisowska ciemnota, psychole, złodzieje, niech w końcu wyginą, takie tam. A ma ona miejsce za czasów PIS-u, więc święte oburzenie nawet zrozumiałe. Włażę na profil. Całkiem wiarygodny, faktycznie przechylony na lewo, czyli swój. Ale że ja mam tę cholerną alergię na przemoc, również werbalną, nie odpisuję. I za chwilę to się na mnie zemści. Bo oto za kilka godzin ...