Piękni i bestie
O swoich okrucieństwach względem innych ludzi oraz o
wydarzeniach z przeszłości podpalających ten lont wspominałam wielokrotnie i
wielokrotnie jeszcze wspomnę. O osobach znaczących w moim życiu, ich nasiąkaniu
złem z pokolenia na pokolenie, również. Mówiłam też o niezwykle istotnym w
całym tym procesie przekonaniu, że świat zła jest jedynym istniejącym. Nie opowiadałam
jeszcze tylko o paraliżującym strachu na jakąkolwiek myśl o tym, że gdzieś
mógłby jednak istnieć inny. Obcy, może nawet dobry, do którego w ogóle nie
pasuję. Ale przede wszystkim taki, w którym znajdę się absolutnie sama,
absolutnie z niczym.
Od zła nie można odejść tylko trochę, trzeba zrobić ostre
cięcie. Odciąć wszystko, co umoczone w złu. W moim przypadku była to rodzina,
znajomi, ciepły kąt i chleb. Zostałam tylko ja. Bez wykształcenia, bez
doświadczenia, bez umiejętności porozumiewania się z dobrymi ludźmi,
określanymi w moim domu lamusami, wśród znajomych – ciotami.
Komentarze
Prześlij komentarz