Feedback
Czasem zdarza mi się
dzień, który jest dla mnie bardzo ważny. Taki jeden z najważniejszych dni w
życiu. Co wcale nie znaczy, że najłatwiejszych.
Kiedy pisałam „Uśpionych”,
rzeczą kluczową było dla mnie, aby nie stali się oskarżeniem. Oskarżeniem
kogokolwiek. Za wszelką cenę chciałam pokazać, że tu nikt nie jest winny, to
system rodzinny. Nie miałam bladego pojęcia, czy mi się udało.
Pewnego dnia 2021 roku
Kinga Młynarska przyniosła odpowiedź. Czytałam jej recenzję i miałam dreszcze. Bo
to była cholernie ciężka praca, ale okazało się, że dałam radę – nikt z moich
bohaterów nie jest potworem, każdy pozostał człowiekiem.
A ponieważ to nadal ja,
dziewczynka z objawami, będzie jeszcze trochę o tych nieszczęsnych
bordemocjach. No więc tamtego dnia szczęście było największe. Euforyjka była
wręcz. I trochę wykipiało.
Niektóre borderki tak
właśnie mają. Nie tylko trudne emocje słabiej się w nas mieszczą, ale też te
pozytywne. Więc kiedy już wykipiałam, przyszedł smutek i lęk. Zwykle, gdy
przegapię ten moment, za chwilę pojawia się drażliwość, kompulsywność i wkurw,
a potem to już same brzydkie rzeczy, które dziewczynki z objawami lubią
najbardziej.
Ale nie tamtego dnia. Tamtego
dnia się zatrzymałam. Pogadałam ze swoim smutkiem i lękiem. Wysmarowałam tego
posta. I rozeszło się po kościach. Pstyk!

Ufff.Kochana, duża Dziewczynka :-)))
OdpowiedzUsuńI jej kochana przyszywana mama.
Usuń