Lekcja łowienia

 


Pierwszy raz usłyszałam o niej w listopadzie 2024 na X Otwartym Seminarium Filozoficzno-Psychiatrycznym „Rytuały zdrowienia i procesy zmiany w obszarze zdrowia psychicznego”. Jakub Tercz ją zachwalał, osoby zgromadzone na sali skandowały jej imię, szaleństwo. Pomyślałam sobie: „Dobra, sprawdzę Cię, skoro wszystkim tak z Tobą dobrze”. Ale nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, że to właśnie dzięki niej rok później stworzę nową siebie.

Mazowiecka Szkoła Zdrowienia to przede wszystkim stado. Wioska. Dom. To bezpieczne miejsce, w którym troskliwi rodzice pozwalają dzieciom być z tym, z czym akurat są. Zachęcając je równocześnie do dzielenia się sobą, do brania od innych, do próbowania nowego albo zatrzymania się w ciszy, kiedy za dużo, za mocno, za bardzo.

Nie ma fajerwerków. Nie ma cudownych ozdrowień, leków na całe zło, gotowych rozwiązań podanych na tacy. Ale są wędki. Każdy dostaje od Kasi i Jakuba taką wędkę, na jaką zasłużył. Wędki muszą być z nami kompatybilne i przeznaczone do łowienia w stawie, w którym pływa coś, co przykuwa naszą uwagę, z czym jest nam jakoś po drodze. Żebyśmy chętnie je zarzucali, nie roztrzaskali ze złości po pierwszej nieudanej próbie. Na szczęście Kaśka i Jakub są specjalistami od idealnych dopasowań.

Ja dostałam taki sprzęt i takie oczko wodne jak jeszcze nigdy w życiu. Dostałam stronę w Kwartalniku Psychiatra. Najpierw zimą, potem wiosną i teraz. Dostałam swobodę, a zarazem możliwość przegadania z rodzicami, czy to, co wyprawiam w swoim tekście, jest bezpieczne, na miejscu, odpowiednio podane. Konstruktywną, ale przekazaną bardzo delikatnie (żebym nie strzeliła focha i nie wyszła, trzaskając drzwiami) krytykę. Był też doping, były pochwały. I tylko ode mnie zależało, co z tym zrobię. Nadal zależy wyłącznie ode mnie, jak wykorzystam szanse, które od swoich nowych, troskliwych rodziców dostaję.

A jeśli kiedyś wpadniecie na Otwarte Seminarium Filozoficzno-Psychiatryczne i usłyszycie, jak ktoś skanduje imię Mazowieckiej Szkoły Zdrowienia, możecie być pewni, że to ja.


Jestem borderline. I już nie wstydzę się mówić o tym głośno.


A tu zbieram na zachcianki:

BLIK 534 049 522

MBANK 88 1140 2004 0000 3002 7742 3241

buycoffee.to/beata.tforzy







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój ból jest większy niż Twój

Zrobię sobie dobrze

Zabawy na sianie, część I