Żal dupę ściska
Czasem mam doła. Ale to nie znaczy, że mam nawrót
depresji. Czasem nic mi się nie chce, ale to nie znaczy, że mam nawrót
depresji. Czasem codzienność mnie przytłacza, ale to nie znaczy, że mam nawrót
depresji. Czasem płaczę, ale to nie znaczy, że mam nawrót depresji. Czasem
ciężko mi zwlec się rano z łóżka, ale to nie znaczy, że mam nawrót depresji.
To znaczy, że żyję. Że przeżywam życie. Że czuję. Że coś
mnie porusza, smuci albo złości. Że wszystko jest ze mną w porządku.
Wszystko jest ze mną w porządku, kiedy mam gorszy dzień,
jestem przygnębiona, energetyka szwankuje. Kiedy potrzebuję chwili samotności i
ciszy, żeby pogadać ze sobą, zastanowić się, skąd ten obniżony nastrój. Żeby
przypomnieć sobie sen z ubiegłej nocy, który był rekonstrukcją traumatycznych
zdarzeń z przeszłości. Sen, w którym morza przemocy psychicznej, fizycznej i
seksualnej, morza bólu i strachu.
Wszystko jest ze mną w porządku, kiedy daję sobie czas na
przetrawienie tego wszystkiego, na współczucie dla siebie, na poużalanie się
nad sobą. Kiedy jestem przez chwilę totalną egoistką.
Przestaje być ze mną wszystko w porządku dopiero wtedy,
gdy smutek nie mija. Długo nie mija. Jeszcze dłużej nie mija. Gdy na scenę
wchodzą: apatia, czarna rozpacz, myśli rezygnacyjne, agresja czy
autodestrukcja. To może znaczyć, że mam nawrót depresji. To znaczy, że muszę
jak najszybciej iść do psychiatry, opowiedzieć mu, co się ze mną dzieje,
ustalić z nim, czy włączamy leki. To znaczy, że nie diagnozuję się sama.
Znaczy to też tyle, że nie mówię: „Mam deprechę”, kiedy jest mi z jakiegoś powodu smutno, trudniej, gorzej niż chciałabym, żeby mi było. Bo depresja to poważna, mogąca doprowadzić do śmierci choroba. Bo nazywanie nią tych momentów, w których do głosu dochodzą „gorsze” emocje, robi cholernie złą robotę osobom faktycznie uwięzionym w jej klatce. Spłyca temat, bagatelizuje problem, prowadzi do złotych rad w stylu: „Weź się w garść”. Unieważnia potworne, prowadzące do myśli samobójczych cierpienie. Ośmiesza i sprawia, że umieramy, wstydząc się komukolwiek o tym powiedzieć.
Jestem borderline. I już nie wstydzę się mówić o tym głośno.
A tu zbieram na zachcianki:
BLIK 534 049 522
MBANK 88 1140 2004 0000 3002 7742 3241

Komentarze
Prześlij komentarz