Ciszej, proszę!

Dzisiaj będzie o cudzych potrzebach. O których nic nie wiemy i wcale nie chcemy się dowiedzieć. Wolimy wciskać innych w nasze oczekiwania. A jak niektórzy z Was wiedzą, robię w dzieciach z zaburzeniami. I lubię się wymądrzać.

Kuba na przykład potrzebuje, żeby sąsiadka wsiadająca do windy, która już sama w sobie dostarcza mu nadmiaru bodźców, nie zarzucała go dziesiątkami pytań, podczas gdy on wykonuje właśnie ogromny wysiłek, żeby w tych warunkach znaleźć odpowiedź na pierwsze.

Filip ma nadwrażliwość na dźwięki, bardzo boi się hałasu. Wystarczyłoby, żebyśmy przestali tak drzeć ryje i już byłoby mu trochę łatwiej. Tymczasem my oczekujemy, że to on nauczy się żyć po naszemu.

A trzynastoletni Bartek, niskofunkcjonujący autystyk, którego rozwój oceniono na lat trzy, bywa tak sfrustrowany, nie mogąc wykrzyczeć, co go wkurwia, że – podobnie jak niektóre kilkulatki – wali w majty. Dwójką. Chwilę później, pod wpływem dotyku opiekuna przy obmywaniu narządów płciowych, jak każdy trzynastolatek, dostaje wzwodu. Bo, chociaż trudno nam uwierzyć, osoby z niepełnosprawnościami też mają potrzeby seksualne.

Niedostrzeganie cudzych potrzeb to również dyskryminacja. Więc zanim zlajkujesz, zastanów się, czy sam nie dyskryminujesz.


Jestem borderline. I już nie wstydzę się mówić o tym głośno.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój ból jest większy niż Twój

Zrobię sobie dobrze

Zabawy na sianie, część I